Hat-trick Mazurka nie wystarczył. Jagiellonia odpada z Ligi Konferencji po dramatycznym meczu z Fiorentiną
Wieczór, który przejdzie do historii
26 lutego 2026 roku na Stadio Artemio Franchi we Florencji rozegrał się jeden z najbardziej dramatycznych meczów w historii polskiej piłki klubowej. Jagiellonia Białystok, przystępująca do rewanżu barażowego Ligi Konferencji UEFA z trzybramkową stratą po pierwszym meczu (0:3), dokonała niemal niemożliwego.
Bohaterem wieczoru został Bartosz Mazurek, który skompletował hat-tricka i doprowadził do wyrównania w dwumeczu już w 49. minucie spotkania. Jego pierwsza bramka padła w 23. minucie — pomocnik otrzymał piłkę w polu karnym i po dobitce pokonał bramkarza Lezzeriniego. Tuż przed przerwą, w doliczonym czasie, Mazurek trafił po raz drugi — jego strzał odbił się od Pietro Comuzzo i przeleciał nad golkiperem Violi.
Dogrywka pełna emocji
Po trzecim golu Mazurka na początku drugiej połowy stadion zamarł. Jagiellonia wyrównała stan dwumeczu na 3:3. W przerwie za kontuzjowanego Lezzeriniego wszedł David De Gea, ale zmiana ta nie uspokoiła włoskiej obrony.
W dogrywce Fiorentina zdołała objąć prowadzenie dzięki bramkom Nicolo Fagioliego i samobójczemu trafieniu Tarasa Romanczuka, wychodząc na 5:3 w dwumeczu. Wydawało się, że sprawa jest rozstrzygnięta — do 118. minuty.
Wtedy Jesús Imaz huknął z ponad 25 metrów. Piłka odbiła się przed De Geą i wpadła do siatki — błąd byłego bramkarza Manchesteru United ożywił nadzieje polskiego zespołu. Niestety, chwilę później Bernardo Vital otrzymał drugą żółtą kartkę i Jagiellonia kończyła mecz w dziesiątkę.
Końcowy wynik: Fiorentina 2:4 Jagiellonia (5:4 w dwumeczu). Mimo porażki w eliminacji, Żółto-Czerwoni mogą być dumni z charakteru, jaki pokazali we Florencji.
Trener Fiorentiny przyznaje: popełniliśmy błąd
Paolo Vanoli, szkoleniowiec Violi, nie krył rozczarowania postawą swoich podopiecznych. Przyznał, że drużyna wyszła na murawę z myślą o wyniku z pierwszego meczu, zamiast skupić się na rywalu.
Dla Jagiellonii sezon europejski dobiegł końca, ale doświadczenie zdobyte w meczach z tak klasowym rywalem jak Fiorentina z pewnością zaprocentuje w dalszej części rozgrywek Ekstraklasy.